(sierpień 2010)
Ryszard Rychlik
Starszy Dyrektor Generalny Klubu Betterware
- Współpracujesz z Betterware stosunkowo niedługo, od 2009 roku. Co przekonało Cię do rozpoczęcia współpracy?
- Gdy pierwszy raz usłyszałem o Betterware, nie skorzystałem z oferowanych możliwości. Wtedy zachowałem się jak typowy ignorant, który zlekceważył wspaniały Plan Marketingowy. Nie zadałem sobie nawet trudu, aby się z nim zapoznać; zrobiłem to dopiero rok temu. Po chwili zamyślenia wykrzyknąłem: "Wow! To jest niesamowite!". Zadzwoniłem najpierw do mojej Sponsorki z pytaniem, czy na pewno dobrze go zrozumiałem, a potem jeszcze do jednej Sponsorki i tak dalej, aż do samej góry mojej linii sponsorskiej. Za każdym razem, gdy odkładałem słuchawkę, uśmiechałem się od ucha do ucha i mówiłem sam do siebie: "Rewelacja! Jeśli naprawdę tak jest, no to, stary, jedziemy po tytuł Dyrektora! Zabieram się do pracy i sprawdzę, czy to działa". Kiedy już byłem podekscytowany i pełen zapału, spotkała mnie następna miła niespodzianka w postaci wielu chętnych na produkty Betterware.
- Zainteresowanie produktami Betterware przerosło Twoje oczekiwania?
- To była dla mnie ogromna nowość, że tak łatwo pozyskuję klientów. Wystarczyło pokazać katalog i produkty same się reklamowały. Zaskoczenie było duże, ponieważ od najmłodszych lat zajmowałem się handlem i zawsze musiałem włożyć pewną dozę wysiłku, by coś sprzedać. Tym razem nie musiałem się wcale wysilać. Ludzie sami chcieli kupować bez namawiania z mojej strony. Niesamowite! Zrozumiałem, że w tej firmie wszystko jest od początku do końca przemyślane. Gdyby tylko sam Plan Marketingowy był tak rewelacyjny, a produkty nie, wtedy byłoby pod górkę. Tymczasem i plan, i produkty są rewelacyjne! To jeszcze bardziej zmotywowało mnie i zachęciło do działania. Dzisiaj znam Plan Marketingowy doskonale i nawet we śnie tłumaczę go znajomym; z każdym dniem jestem jeszcze mocniej zmotywowany i jeszcze bardziej zapalony do działania!
- Zapewne wiele osób zadaje Ci pytanie, w jaki sposób udało Ci się tak szybko osiągnąć poziom Dyrektora. Zdradzisz nam swój przepis na sukces?
- Rzeczywiście, ludzie często mnie o to pytają i oczekują, że zdradzę im sekret, który da się powielić w ich przypadku. Tymczasem nie ma żadnego sekretu, bo każdy człowiek jest inny, inaczej działa i co innego go motywuje. Gdybym miał udzielić uniwersalnej wskazówki, odpowiedziałbym, że droga do sukcesu to CEL = MARZENIE. Taka postawa wyzwala zapał i skłania do działania, co przynosi efekty. Wyznaczony cel właśnie tak na mnie działa, zapala mnie do działania. Wtedy skupiam całą swoją energię i wszystkie swoje umiejętności, aby go zrealizować.
- Jaki był Twój pierwszy wielki cel w Betterware?
- Pod koniec czerwca 2009 roku dowiedziałem sie, że trzeba zdobyć 15%, aby otrzymać zaproszenie na Bal Betterware. To był mój pierwszy cel. Powiedziałem do żony: "Musimy tam być" i spytałam ją: "Pomożesz mi?". Uśmiechnęła się i powiedziała: "My tam na pewno będziemy!". Wtedy ja się uśmiechnąłem i zawołałem: "No to do dzieła!".
- Od czego zacząłeś realizację tego celu?
- Usiadłem wygodnie w fotelu, wziąłem długopis i zacząłem szybko wypisywać imiona, nazwiska oraz numery telefonów, a potem mój telefon rozgrzał się od rozmów.
Kiedy już osiągnąłem tytuł Lidera, zrozumiałem jedno: jeśli mnie się udało, uda sie również moim Przedstawicielom. Zacząłem ich przekonywać, że to jest proste, motywowałem i pomagałem na tyle, na ile potrafiłem. Czasami wystarczył jeden telefon, czasami kilka rozmów, ale efekt zawsze był niesamowity. Mówiłem ludziom, że Betterware ma wszystko, czego nam potrzeba: wspaniały Plan Marketingowy i wspaniale produkty. Co więcej, podaje nam na tacy cele do zrealizowania.
- Po Balu Betterware na Twojej liście celów pojawiły się kolejne pozycje. Apetyt rośnie w miarę jedzenia?
- Wabikiem była dla mnie wycieczka do Maroka. Zapragnąłem szybko osiągnąć tytuł Starszego Menadżera, by móc na nią pojechać i przeżyć egzotyczną przygodę. A potem, naturalną koleją rzeczy, pojawił się cel w postaci wymarzonego tytułu Dyrektora. W przyszłym roku chcę pojechać z Betterware na Cypr i zachęcam wszystkich, by spróbowali swoich sił i sięgnęli po te wspaniałe nagrody: zaproszenia na Bale i zagraniczne konferencje. Jestem przekonany, że są w zasięgu każdego z nas, lecz zdobędą je tylko ci, którzy naprawdę wierzą, że to możliwe. Osobiście mam ambitne plany. Wiem, że jeśli wyznaczymy sobie wielki cel, jesteśmy zdolni do wielkich czynów, bo nikomu z nas nie chce się poświęcać dla małych rzeczy. Jeżeli masz już swój cel, niech będzie on wielki; powinieneś się uśmiechać na samą myśl o nim i widzieć w wyobraźni, jak odbierasz te wszystkie nagrody.
Zatem do dzieła! Życzę wszystkim wielkich sukcesów, w szczególności moim Liderom, by mnie prześcignęli. Dziękuję tym, którzy mi zaufali i skorzystali z moich wskazówek. Tak naprawdę, to ja nauczyłem się wiele od moich Liderów i niejednokrotnie czerpałem od nich motywację - trwa to do dziś. Dziękuję moim Sponsorom za pomoc i dobre rady oraz mojej żonie za wytrwałość, gdy było pod górkę. Narzuciłem duże tempo pracy i czasami ciężko było ze mną wytrzymać.
Dziękuję Wam wszystkim i firmie Betterware za możliwość zdobycia niezależności finansowej.
Przeczytaj również wcześniejsze wywiady z naszymi liderami:
Magdalena Szewczuk (grudzień 2009)
Agnieszka Sieczkowska-Klimek (styczeń 2010)
Elżbieta Gawron (luty 2010)
Beata Jańta (marzec 2010)
Urszula Nykiel (kwiecień 2010)
Krystyna Domisiewicz (czerwiec 2010)
Katarzyna Szewczuk (lipiec 2010)
Ryszard Rychlik (sierpień 2010)
Anastazja Dądela (wrzesień 2010)
Daria Hołubowicz (październik 2010)
Barbara Chmiel (listopad 2010)
Cecylia Malinowska (grudzień 2010)
Danuta Ciężka (styczeń 2011)
Agnieszka Sibik (luty 2011)
Grażyna Stuber (marzec 2011)
Izabela Florek (kwiecień 2011)
Agnieszka Czernachowska-Mruk (maj 2011)
Anna Nowakowska (czerwiec 2011)
Halina Twardykus (lipiec 2011)
Halina Kułakowska (sierpień 2011)
Krystyna Senecka (październik 2011)
Agnieszka Hołda (listopad 2011)
Klaudia Wojsyk (grudzień 2011)
Krystyna Szulc (styczeń 2012)
Dominika Kuciemba (luty 2012)
Maria Gałwa (marzec 2012)